Historyk przestał być sługą władzy…

Goniec Bartoszycki - Lipiec 2013

Goniec Bartoszycki 2-8 października 2008
Goniec Bartoszycki 2-8 października 2008

— Ogromną uwagę historyków przyciągają zagadnienia związane z PRL-em. — mówi Jerzy Necio, historyk z Kamińska, który jako jedyny z powiatu bartoszyckiego wziął udział w XVIII Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich. Jak do tego doszło i co się działo na tym wydarzeniu naukowym przedstawia poniższa rozmowa.

— Ogromną uwagę historyków przyciągają zagadnienia związane z PRL-em. — mówi Jerzy Necio, historyk z Kamińska, który jako jedyny z powiatu bartoszyckiego wziął udział w XVIII Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich. Jak do tego doszło i co się działo na tym wydarzeniu naukowym przedstawia poniższa rozmowa.

— „Nauczanie historii jako wycieczka do źródeł” to tyuł komunikatu jaki Jerzy Necio przedstawił na XVIII Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich Fot. Tomasz Miroński

— Jak doszło do Pańskiego udziału w XVIII Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich?

— Przede wszystkim cieszę się, że mogłem wziąć udział w Zjeździe, reprezentując tam nasz powiat, czyli głównie fragmenty dawnej Natangii i Barcji. Zjazdy maja wielką estymę w środowisku historyków. Odbywają się co 5 lat, a organizowane są przez Polskie Towarzystwo Historyczne. Pozwalają ocenić kondycję polskiej nauki o przeszłości, ukazują główne trendy i problemy badawcze widoczne w pracy historyków. Na miejsce tegorocznego kongresu wybrano stolicę Warmii i Mazur, zatem główny ciężar organizacyjny spadł na znajdujący się w Olsztynie uniwersytet. Przyjechało tu ok. 1,5 tysiąca osób parających się w różnych aspektach historią. Przez 4 dni (16-19 września) trwały interesujące wykłady, seminaria, dyskusje. Zaproszenie na Zjazd otrzymałem od dr Izabeli Lewandowskiej — pracownika naukowego UWM, która była organizatorem sympozjum „Spojrzenie na pogranicza — nauczanie historii i mniejszości”- z prośbą, abym wygłosił komunikat na temat nauczania młodzieży na tzw. „pograniczu kulturowym”.

— Czego dotyczyło Pana wystąpienie na Zjeździe?

— Komunikat będzie dostępny w wersji drukowanej w wydawnictwie pozjazdowym. Na kongresie był on wraz z prezentacją komputerową przedstawiony w ramach sesji pt. „Nauczanie historii jako wycieczka do źródeł”. Uczestnicy sesji ujrzeli m.in. historycznie atrakcyjne miejsca z powiatu bartoszyckiego. Słuchaczami byli pracownicy naukowi i nauczyciele zainteresowani dydaktyką historii, historią regionalną i relacjami międzykulturowymi. Pokazałem tam własne wcześniejsze doświadczenia w pracy z ukraińską młodzieżą licealna. Uczniowie uczyli się m.in. zbierać i interpretować źródła historyczne np. przeprowadzając wywiady ze świadkami wydarzeń, utrwalając w zapisie filmowym i fotograficznym różnego rodzaju zabytki. Takie postępowanie czyniło z badania dziejów tzw. „historię żywą” oraz kształtowało pozytywny stosunek do dziedzictwa kulturowego o różnym pochodzeniu: staropruskim, niemieckim, polskim i ukraińskim.

— Jakie atrakcje przewidzieli organizatorzy Zjazdu?

— Zjazd zainaugurowano w obecności prezydenta Kaczyńskiego. Z uczestnikami w długiej dyskusji spotkali się: profesor Henryk Samsonowicz – historyk i minister edukacji narodowej w rządzie Tadeusza Mazowieckiego i Katarzyna Hall – obecny szef resortu oświaty. Ponad 100 wybitnych badaczy przeszłości — również z zagranicy — miało okazję zaprezentować wyniki własnych badań. Z kongresem skojarzono liczne imprezy towarzyszące, w tym wystawę książek, międzynarodowy festiwal teatralny „Demoludy”, koncerty i wycieczki.

— Proszę powiedzieć, o czym mówiono na kongresie? Jakie poruszano zagadnienia?

— Najważniejsze były zagadnienia związane z eksploracją źródeł historycznych. Bardzo interesujący wykład na ten temat dał profesor Andrzej Paczkowski. Porównywał on badanie źródeł do historii najnowszej z analizą źródeł średniowiecznych. Podsumowując, stwierdził, że wbrew pozorom, nie ma tu wielkich różnic. Podstawową stanowi fakt, że historyk parający się dziejami najnowszymi pracuje na „żywym organizmie”, tzn. często jeszcze żyją świadkowie opisywanych wydarzeń. W badaniach historii najnowszej następuje szczególnego rodzaju konfrontacja tj. zderzenie pamięci z historią, stąd wielu świadków wydarzeń formułuje zarzuty pod adresem badaczy: „to nie było tak”. Jednak historyk , poza wypowiedziami świadków, zna dokumenty i kontekst ogólny. Przy tej okazji profesor Paczkowski przypomniał dylemat profesor Krystyny Kersten z 1989 r.: „Historyk przestał być sługą władzy, ale czy to znaczy, że musi być sługą społeczeństwa?” Pytanie to zawiera w istocie postulat i apel o wewnętrzną niezależność badacza dziejów.

— Co szczególnie przykuło Pana uwagę w wypowiedziach autorytetów historycznych?

— Ogromna uwagę historyków przyciągają zagadnienia związane z PRL-em. Na ten temat dyskutowano na podsumowanie Zjazdu, pytając się, czy była to forma polskiej państwowości czy może zewnętrzna okupacja? Znacząco zabrzmiały słowa profesora Jerzego Eislera, który zauważył: „Komunistów obciąża destrukcja systemu wartości. Nie podawano kiedyś ręki łajdakom, oszustom. Pokłosiem PRL-u jest totalny relatywizm.”

— Dziękuję za rozmowę.
Tomasz Miroński
t.mironski@gazetaolsztynska.pl